poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział III

    Nie mogłam siedzieć pod tą ścianą w nieskończoność. Przypomniałam sobie o tym co powiedziała mi Magda, "Żaden facet nie jest wart, by za ni płakać". Od dzisiaj zdanie to stało się moim życiowym mottem. Wstałam, otarłam łzy, poprawiłam sukienkę i wyszłam z ukrycia. Nie byłam pewna czy Dawida już nie będzie, ale nie interesuje mnie już on. Jednak nie było go. Ulżyło mi, choć postanowiłam być twarda i mu nie ulegnąć. Wyszłam z galerii. Zawiało chłodnym wiatrem. Musiałam pójść do Magdy po zakupy, ponieważ ona je wzięła. Nie. Nie miałam ochoty iść tak długo. Miałam ochotę pójść do domu, rzucić się na łóżko i zacząć ryczeć w poduszkę. Ale nie! Ja jestem silna. "Żaden facet nie jest wart by za nim płakać! Żaden facet nie jest wart by za nim płakać! Żaden facet nie jest wart by za nim płakać!" Powtarzałam Sobie te słowa cały czas w głowie, lecz nie wytrzymałam. Co było jeśli on był tym jedynym. Nie! Jeżeli by nim był to by mnie tak nie zranił... Nie mogłam przestać o nim myśleć, ale musiałam. Zaczęłam się zastanawiać co mogę zrobić, aby zapomnieć o nim. Byłoby to trudne, ponieważ Dawid mieszka trzy piętra niżej. Ale cóż nic nie jest niemożliwe. Doszłam do metra. Wsiadłam do najbliższego pociągu i usiadłam na wolnym miejscu. Długo nie jechałam, ponieważ to były tylko dwie stacje. Wyszłam i od razu zaczęłam kierować się w stronę bloku. Weszłam do windy i wybrałam dziesiąte piętro. Czekałam, aż dojadę na samą górę. Uczucie na temat Dawida całkowicie przykryło lęk przed windą. Zaraz byłam na moim piętrze. Przed swoim mieszkaniem zobaczyłam śpiącego Dawida. Ojej wyglądał tak słodko. Chwila ile on tu czekał? Która jest godzina? 21?! Jeju ile ja siedziałam w tej galerii...Biedny...Musiał się zmęczyć. On tak fajnie wyglądał leżąc pod tymi drzwiami. Nie wiem dlaczego, ale patrząc na niego mogłabym wybaczyć mu wszystko. Dawid chyba zaczął się budzić. Spanikowałam i wbiegłam do domu. Dawid się obudził i zaczął dobijać się do drzwi.
- Natalia? Wiem, że tam jesteś. Prosze otwórz. To nie jest tak.! - a ja znowu oparłam się o ścianę, zniżyłam się i zaczęłam płakać "Żaden facet nie jest wart by za nim..." Wybuchnęłam płaczem.

***
Obudziłam się rano w moim łóżku. Była w sukience. Pewnie zasnęłam pod drzwiami a jak wróciła mama to mnie tu przeniosła. Oczywiście mamy znowu nie było, taty tym bardziej. Wstałam i poszłam wziąć prysznic, przebrałam się w spodenki i koszulkę, i usiadłam w fotelu, i włączyłam TV. Leciały jakieś reklamy. Jak zwykle wzięłam na Vive, lecz nie było niczego ciekawego. Wzięłam na 2 leciały reklamy, ale zostawiłam bo zaraz miało być "Kocham Cię Polsko!" Nagle leciała reklama "the Voice of Poland!" Zostawiła, ponieważ Magda gadała o tym od ponad miesiąca. Podobno mają w wakacje kręcić jakieś specjalne odcinki. Reklama nie trwała długo. Okazało się, że zrobią coś podobnego na czym polega bitwa na głosy. Trenerzy z obydwu edycji czyli: Andrzej Piaseczny, Kaja, Anna Dąbrowska, Nergal, Patrycja Markowska, Justyna Steczkowska, Marek Piekarczyk i oczywiście Tomson i Baron, mieli znaleźć swoją drużynę, z czego tylko dwie osoby mogą śpiewać, a reszta osób do choreografii. Chciała się Magda zgłosić, lecz nie przyjmowali, więc Magda szukała sposobu aby wejściówki na widownię zdobyć, jednak było to trudne a tu o reklama "Chcesz wejść na widownię specjalnych odcinków the Voice of Poland? Wystarczy wysłać SMSa na numer **** i jeżeli zostaniesz wylosowany dostaniesz dwie wejściówki na widownie naszych specjalnych odcinków .Jeżeli..." i wyłączyłam TV. nie wiem co było dalej, ale musiałam jak najszybciej wysłać SMS-y  Wiedziałam, że nie było to możliwe, abym została wylosowana ale zawsze można spróbować. Nie chciałam się zamartwiać kolejną rzeczą, jeszcze nie ochłonęłam p sytuacji z Dawidem, ale niedługo samo przejdzie. Postanowiłam nie myśleć o tym tylko zająć się czymś. Nagle posbiegł do mnie Max.
- O Maxiu.... Jedyny mnie rozumiesz...szkoda, że nie umiesz mówić...Cóż, ale za to mnie wysłuchasz. - głaskałam i bawiłam się z Maxem. Postanowiłam, że wyję z nim na spacer. Dawno tego nie robiłam, ponieważ mama zawsze zabierała Maxa ze sobą. Ciekawe dlaczego dzisiaj nie wzięła....Może we wtorki nie ma tych całych treningów? Jeżeli tak jest to dobrze, tak dawno nie spędzałam z Maxem wolnego czasu. A i tak nie miałam co robić. Magda pojechała, gdzieś z mamą. Oczywiście nie była z tego faktu zadowolona, ale cóż i takie życie. Z Dawidem też się nie spotkam no bo...no bo... no...
- Idziemy na spacer? Tak? Tak? No dobra to założę buty i lecimy. - tak jak powiedziałam, też zrobiłam, założyłam rzymianki, założyłam Max;owi smycz i wyszłam. Jak zawsze poszłam z nim do parku. Usiadłam na ławce i spuściłam Maxa ze smyczy. Zaczął ganiać ptaki, a ja zamknęłam oczy i spojrzałam w niebo, miałam nadzieję, że twarz mi się trochę opali. Jednak nie mogłam na to liczyć. Nagle ktoś pyrgnął mnie w ramie.
- Hej.
- Hej - odpowiedziałam, nie wiedziałam do kogo mówię, gdyż słońce mnie oślepiło.
- Co tam? - zapytał, znamy mi głos.
- Ok, a tam? - zauważyłam, że była to Anita.
- A też, a co tak sama siedzisz? - dziwne było to pytanie...Ja nie mogłam sobie sama siedzieć, ale ona też sama spacerowała.
- A ty co tak sama spacerujesz?
- A...Hehe...Bo wiedziałam, że spotkam Ciebie...I... Będziemy razem sie nudzić.
- A kto powiedział, że ja się nudzę - zaśmiałam się.
- A nie nudzisz.?
- Nie...Z Max'em przyszłam, bawi się o tam przy brzozie.
- Max? Max...- zaczęła go wołać. Zawsze każdy go tak lubił....Ciekawe dlaczego?
- To co wpadniesz do mnie? - zapytałam Anitę, która siedziała na trawie i głaskała Max'a.
- Wiesz...chętnie, ale muszę najpierw lecieć zapisać na kurs prawo jazdy. Więc, ja zanim się tam dostanę to raczej nie wpadnę...A ty?
- Ja?
- No zapisujesz się na kurs? Przecież w wakacje najłatwiej zdawać... - zapytała ze zdziwieniem
- Szczerze... To faktycznie...W lato najłatwiej. Zapiszę się, ale muszę z mamą pogadać. Co prawda, umiem jeździć... Jeździłam od 14 roku życia, więc na kursy się chyba nie będę szła...Szkoda kasy...
- No niby tak jak umiesz, to lepiej zostawić do Hiszpanii.
- No..fakt
- Eh...już się nie mogę doczekać.
- Ja też.
- Dobra, ja lecę - powiedziała Anita - bo mi zamkną, a pół miasta muszę przejechać. Pa. Pa Max. - i poszła. Usiadłam jeszcze na chwilę na ławkę, ponieważ Max gdzieś pobiegł, a ja zastanawiałam się nad tymi prawo jazdami...Może od razu zapisać się na kurs? No nie wiem. Nagle na niebie pojawiły się chmury. Chyba miało zaraz padać, więc zawołałam Max'a i poszłam z nim do domu. Za kawałek byłam w domu i faktycznie zaczęło padać. Nie wiem czemu byłam zmęczona i położyłam się, i zamknęłam oczy... Usnęłam.

***

Obudził mnie sygnał wiadomości. Jakiś nie znany numer. Przeczytałam SMS'a. Nie mogłam zrozumieć o co chodzi...Dopiero teraz zrozumiałam. Jak oglądałam reklamę the Voice of Poland, której do końca nie obejrzałam. Okazało się, że można było zdobyć także 2 bilety na widownie dla VIP'a. Jednak było tylko takie jedno losowanie i ja byłam tą szczęściarą. Zdobyłam dwa bilety na specjalną serie the Voice of Poland na widownię dla VIP. Podobno było tylko 10 takich biletów oraz pozostałe 8 były strasznie drogie. A tu? Nawet nie wiedziałam, że takie są i o... zdobyłam je...Super! Nie mogłam w to uwierzyć. Zaczęłam krzyczeć i skakać, aż Max wbiegł i zaczął biegać wokół mnie i merdać ogonem. On zawsze mnie rozumiał.

środa, 6 marca 2013

Rozdział II

   Za chwilę przestało padać i zaczęliśmy kierować się w stronę naszego bloku. Trzymaliśmy się za ręce i szliśmy mokrzy przez miasto jak głupi. Za chwilę doszliśmy do bloku i wsiedliśmy do windy. Nie przejmowałam się już tym, że mogłaby stanąć, ponieważ w mojej głowie było miliony innych myśli..."Co miał znaczyć ten pocałunek" "Czy od teraz jesteśmy razem?" Czy może "To ja wykonałam ten ruch a on nie wiedział jak zareagować, dlatego to odwzajemnił?" Te pytania nie dawały mi spokoju. Dawid odprowadził mnie do drzwi i sam poszedł do swojego mieszkania. Byłam sama, nie wiedziałam kiedy wróci mama, oczywiście dopiero po treningu z Maxem. No cóż nie wiedziałam co mam robić. Poszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę... Była pełna, jednak nie wiedziałam co zjeść. Może postawie na... płatki? Tak. Mogę zjeść płatki. Wzięłam miskę, nasypałam sobie płatków czekoladowych, zalałam zimnym mlekiem i poszłam przed TV. Nie było nic ciekawego dlatego zostawiłam na Vivie. Leciała piosenka "Arash feat. Sean Paul - She makes me go." Zostawiłam i zajęłam się płatkami, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Myślałam, że to Dawid, dlatego szybko otworzyłam pobiegłam otworzyć drzwi. Jednak nie był to Dawid, lecz listonosz, który miał dla mnie list. Polecony list. Podpisałam coś tam i weszłam do pokoju. Usiadłam na fotel. I zastanawiałam się od kogo mógł być ten list. Otworzyłam go. To był list od Taty! Tak się cieszyłam. Od pół roku żadnego kontaktu. Jednak po przeczytaniu listu moja mina się zmieniła.
Natalia!
Wiem, że od dawna się nie widzieliśmy
i najbliższe nasze spotkanie miało być za miesiąc
w lipcu, na Twoje urodziny,
jednak nie będzie to możliwe,
ponieważ zostałem przeniesiony na cztery miesiące do Chin
i prawdopodobnie zobaczymy się
dopiero na święta Bożego Narodzenia.
Mam nadzieję, że nie będziesz mi miała tego za złe.
Odezwę się jeszcze na Twoje urodziny.
A do listu dołączam prezent.
Cały Twój...Zrób z nim co ze chcesz.
Kocham. 
                                                  Tata.
Zajrzałam do koperty. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Nie cieszyłam się, że taty nie będzie na moich urodzinach, jednak prezent był cudowny. Była to karta kredytowa! Znalazłam też kartkę, z której się dowiedziałam, że  mój prezent wart jest 2000 zł. Strasznie się cieszyłam. Mogłam zrobić Sobie super zakupy  na wyjazd do Hiszpanii. Usiadłam na sofie i wpatrywałam się w kartkę. Była piękna. Nie wiem kiedy, ale zrobiło mi się duszno...postanowiłam wyjść na balkon. Mieliśmy ostatnie mieszkanie oraz ogromny balkon. Każde mieszkanie miało zwykły balkonik, a u nas ...jakby rodzice zamiast jeszcze jednego pokoju zrobili sobie taras. Mi to odpowiadało, ponieważ kolejny pokój nie był mi potrzebny, ponieważ byłam jedynaczką, a lubiłam przebywać na świeżym powietrzu. Oparłam się o barierkę i spojrzałam w dół. Pod naszym blokiem był niewielki skwer. Było tam kilka ławek, siedziała tam jakaś zakochana para, która się przytulała. Zaczęłam myśleć o Dawidzie. Wpatrywałam się w tą parę przez dłuższą chwilę, lecz za chwilę zakochani wstali i chyba się żegnali ponieważ pocałowali się i rozeszli. Mogłam przyjrzeć się im twarzom. Dziewczyny nie znałam, ale ładna była i wydawała się sympatyczna. Chłopak...wydawał się jakby znajomy...Co? Nie to nie możliwe...To nie mógł być Dawid! Znaczy nie jesteśmy razem, więc nie mogłam poczuć się zdradzona, jednak przecież ten pocałunek nie mógł być taki pusty...Musiał coś znaczyć...ale nie może mi się tylko przewidziało...w końcu nie mogłam widzieć dokładnie z dziesiątego piętra. Nagle usłyszałam kolejny dzwonek do drzwi. Może tym razem to był Dawid? Wstałam i otworzyłam drzwi.
- Heja.! - do mieszkania wpadła Magda.
- Magda?
- Tak...Kogo się spodziewałaś?
- Nikogo... - nie chciałam jej mówić co zaszło między mną, Dawidem ponieważ zaczęła by zaraz wypytywać co i jak, a ja nie miałam ochoty opowiadać o tym komukolwiek.
- No nie ważne - zaczęła - Przyszłam wyciągnąć Cię na pierwsze wakacyjne zakupy. Dostałam trochę kasy od mamy i muszę sobie coś kupić. To jak ...chętna?
- Jasne! - wykrzyczałam. Ubrana byłam w inną sukienkę, ponieważ tamta była mokra, założyłam swoje nowe rzymianki, wzięłam torebkę, nową kartę kredytową i wyszłam. Poszłyśmy do metra i pojechałyśmy do galerii Mokotów. Za 10 minut wyszłyśmy z metra i zaczęłyśmy iść do galerii.
- Magda...
- Nom...?
- Musze Ci się do czegoś przyznać.
- Nom? - i opowiedziałam jej całą historię z Dawidem. Do szłyśmy do galerii. 
- Serio? - zapytała zdziwiona Magda.
- Nom i nie wiem czy to coś znaczyło...i...
- I co...?
- Nic...
- Oj dawaj.
- Bo dzisiaj na balkonie wydawało mi się, że widziałam Dawida z jakąś laską.
- Niemożliwe...Jak mogłaś dostrzec kogoś twarz z 10 piętra.?
- Też mi się wydaje, ale jakoś wydaje mi się, że to był on. 
- Dobra nie myślmy o tym. Zakupy o zakupy. - i poszłyśmy do wszystkich sklepów, w którym zobaczyłyśmy coś fajnego. Kupiłam sobie dwie pary super shortów, kilka T-shirt'ów i sukienkę. Oczywiście zawsze z Magdą łapiemy super okazje, więc nie wydałyśmy dużo. Postanowiłyśmy zajść do kawiarni i zamówić sobie desery lodowe, kiedy zobaczyłyśmy Sylwie i Justynę.
- Hej. - powiedziałam
- O hej - powiedziały równocześnie.
- Co tam? - zapytała Magda.
- A okej. Mamy pierwsze wakacyjne zakupy.
- No to tak jak my - powiedziałam.
- O a widziałyście? - zapytała Sylwia.
- Ale co?
- Nową dziewczynę Dawida...
- Co? - zapytałam lekko zdziwiona.
- No taka dziewczyna o brązowych włosach. -powiedziała Justyna
- Jeszcze poznamy. - powiedziała Magda ze sztucznym uśmiechem na twarzy.
- Dobra my lecimy, chcemy zahaczyć jeszcze o kilka sklepów. To pa - powiedziała Sylwia. A my wróciłyśmy do swojego stoliku. Łza spłynęła mi po policzku.
- Ej...Natka...nie płacz! Przecież wiesz, że Justa to plotkara i nie można jej w nic wierzyć
- Może...
- No tak...ale póki nie zobaczysz to nie wierz. 
- No dobra. - Zjadłyśmy lody i poszłyśmy w stronę wyjścia.
- Ojoj! - powiedziała Magda.
- Co? O... - zobaczyłam Dawida z tą laską. Faktycznie była szatynką i całowała się z nim. Magda spojrzała na mnie.
- Ej...Natka...Żaden facet nie jest wart by zanim płakać.
- Ja...- łzy mi spłynęły jak strumienie... Dawid zobaczył mnie i jego mina się zmieniła. Powiedział coś do szatynki i zaczął iść w moją stronę. A ja zaczęłam biec do wyjścia,a Dawid za mną. Jednak spojrzałam na Magdę  a ona wiedziała o co mi chodzi i zatrzymała Dawida. Galeria była ogromna, więc wiedziałam  że mogę szybo gdzieś uciec. Skręciłam w prawo i pobiegłam w stronę łazienki. Jednak przed nią skręciłam i znalazłam się w zaułku. Oparłam się o ścianę. Zsunęłam na podłogę. Schowałam głowę w kolana i zaczęłam płakać.

wtorek, 5 marca 2013

Rozdział I

    Pierwszy dzień wakacji. To będzie najpiękniejszy czas na świecie, a tuż po wakacjach  studia... Matura zdana i to nawet bardzo dobrze, więc możemy poszaleć w wakacje. Co prawda do Hiszpanii jadę z porą grupką ludzi. Na szczęście wszyscy zdaliśmy maturę, ale Hiszpania dopiero w drugim tygodniu Sierpnia. A rok studencki zaczyna się w październiku, więc mamy sporo czasu dla Siebie. Leżałam w łóżku zastanawiając się co będę dzisiaj robiła...Może spotkam się z Magdą? Magda to moja przyjaciółka od pamiętnych czasów. A może spędzę dzień z Dawidem. Dawid też jest moim kumplem choć mam nadzieję, że już nie długo i będziemy razem. Ale on najwyraźniej nic do mnie nie czuje szkoda, ale cóż jego wybór.
A może cały dzień spędzę przed tv? Wiem! Wyjdę sobie na dwór i pójdę do parku z Maxem. Max to mój pies. Dokładnie rasy Spaniela. A nie... Mama zabrała go dzisiaj ze sobą do pracy. Bo jest umówiona z treserem. Mama zawsze chciała mieć psa, który będzie dla niej wygrywał konkursy. No cóż trafiło na Maxa. Biedny. Ale jest silny i przeżyje, w końcu mama nie jest taka zła. Nie wiem co będę robić. Zobaczy się później. Mam nadzieję, że nie przesiedzę połowy wakacji w domu.Postanowiłam, że nie będę leżała w łóżku tak długo i wstanę. Poszłam do łazienki umyłam się i poszłam się ubrać. Stanęłam przed szafą i zaczęłam się zastanawiać co mam założyć na siebie. Był poniedziałek i było na prawdę upalnie. Może shorty i t-shirt? Nie...Może nowa sukienka od taty. Tak! To jest to. Bardzo lubiłam rzeczy od taty ponieważ pracuje za granicą. Podróżuje od kraju do kraju i bardzo rzadko bywa w Polsce, a tym bardziej w domu. Dlatego wszystko co jest od taty, darzę szczególną więzią. Założyłam tą sukienkę i postanowiłam, że pójdę do sklepu, po jakieś zimne picie. Miałam ochotę na Frugo. Tak...Zimne Frugo w upalny dzień to dobry pomysł. Wzięłam torebkę włożyłam tam portfel, chusteczki, bez których nigdzie się nie ruszam oraz telefon, założyłam swoje baleriny i wyszłam. Mieszkałam w Warszawie,w bloku na dziesiątym piętrze i musiałam jeździć windą, choć panicznie się jej bałam, ponieważ jak byłam mała winda, którą jechałam zepsuła się i ugrzęzłam sama pomiędzy dwoma piętrami. Spędziłam w tej windzie na prawdę długo, dopiero jak mama wróciła z pracy i zauważyła, że mnie nie ma zostałam uwolniona z windy, a moja niania została zwolniona. Strasznie się cieszyłam, bo nigdy jej nie lubiłam.No cóż, ale nie miałam zamiaru schodzić z dziesiątego piętra w taki upał. Weszłam do windy. Serce zaczęło mi bić szybciej. Zawsze się tak działo, kiedy w niej stawałam. Winda ruszyła. Piętro za piętrem, kiedy winda stanęła. Myślałam, że dostanę zawału. Okazało się, że winda stanęła ponieważ ktoś chciał wejść na dziewiątym piętrze. Jakoś nie pomyślałam, kto to mógł być. Był to Dawid. Normalnie tryskałabym radością, jednak teraz moje serce mało nie stanęło, dlatego nie zwróciłam na Dawida najmniejszej uwagi.
- O hej Natalia. - powiedział Dawid.
- O hej.
- Czy coś się stało?  - zapytał zdziwiony.
- Nie nic...
- Oj mów.
- Po prostu nie lubię jeździć windą i...
-  jak chciałem wejść to pomyślałaś, że winda stanęła?
- Tak.
- Ojej...przepraszam.
- Ale to nie Twoja wina.
- Oj nie martw się. - Dawid objął mnie ramieniem.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się
- A do kogo tak pędzisz? - zaśmiał się
- Do nikogo.
- O to tak jak ja...
- Hehe - lubiłam to poczucie humoru Dawida.
- A tak na prawdę to dokąd idziesz.
- Do sklepu.. - odparłam
- Mogę iść z tobą? - zapytał.
- Jasne. - uśmiechnęłam się.
- Masz zamiar kupować coś specjalnego?
- A miałam ochotę na Frugo.
- O...No dobra to zapraszam Cię na Frugo.
- Skorzystam. - i akurat winda stanęła. Zjechaliśmy na parter. Dawid otworzył przede mną drzwi i wyszliśmy. Pogoda była okropna. Było ciepło, ale aż za gorąco. Założyłam przeciwsłoneczne okulary. Byłam taka szczęśliwa, że noszę szkła kontaktowe. Denerwowały mnie już te okulary... Dochodziliśmy do sklepu. Zostałam na zewnątrz przed ogromnym wiatrakiem. W ogóle nie wiem po co go ktoś tu ustawił, ale cóż bardzo mi to odpowiadało, gdyż było mi chłodno. Dawid poszedł po Frugo. Byłam ciekawa czy będzie pamiętał jaki smak lubię najbardziej. Oczywiście czarny. Dawid wyszedł ze sklepu. Frugo schował za plecami. 
- Oto moje czarne Frugo...i...oto twoje Frugo również czarne.
- Pamiętałeś? - uśmiechnęłam się
- Oczywiście, jak mógłbym nie pamiętać takich rzeczy.
- No ja właśnie nie wiem...- zaśmiałam się.
- To gdzie teraz idziemy? Do parku?
- Możemy iść...
- Ale jak nie chcesz...
- Oj chce - złapałam go za rękę i zaczęłam biec z nim w stronę parku. Znajdował się on niedaleko sklepu, więc szybko dobiegliśmy. Nie zmęczyłam się, ale przez ten upał myślałam, że padnę. Otworzyłam Frugo i złapałam spory łyk. Dawid uczynił to samo. Zaczęliśmy kierować się w stronę centrum parku, w którym była fontanna, nasza fontanna, przynajmniej my tak się nam wydawało, ponieważ właśnie tam się poznaliśmy jak mieliśmy pięć lat. Usiadłam na fontannie i zaczęłam patrzeć się w niebo. Zdjęłam torebkę i położyłam obok, tak samo jak Frugo. Niebo było niesamowicie błękitne. Nagle Dawid pchnął mnie do tyłu, a ja wpadłam do fontanny. Moje włosy były mokre, a cały tusz, który miałam na oczach rozmazał mi się. Miałam ochotę go udusić, ale zamiast tego złapałam go za rękę i wciągnęłam do wody. Przez chwilę nie wynurzał się z wody. Wpadłam w panikę, że uderzył głową o podłoże i stracił przytomność. Odkręciłam się i znowu moja głowa zanurzyła się w wodzie. Szybko wynurzyłam głowę na powierzchnię i złapałam oddech. Zaczęłam kasłać.
- Ojej wszystko ok? - zapytał Dawid. Na prawdę się przeraził.
- Już ok.
- To dobrze. 
- No nie wiem. - złapałam go za ramiona i wepchnęłam pod wodę.
- Ej...- wychylił się na chwilę, po czym znowu wepchnęłam go pod wodę. - myślałem, że już koniec.
- Właśnie ty tak myślałeś. - Tym razem ja poleciałam pod wodę. 
- Dobra już koniec - powiedziałam.
- O nie. - i znowu wylądowałam pod wodą. - o i teraz koniec.
- No na...- zaczęłam kasłać...- nareszcie. - Dawid pomógł mi wyjść z fontanny i usiedliśmy na ławce obok. 
- Wracamy do domu.? - zapytał Dawid
- Nie...posiedźmy tak.
- Dla mnie ok.
- O Boże.!
- Co?
- Moja torebka! - spanikowałam nie wiedziałam gdzie jest. Miałam tam wszystko dokumenty...pieniądze...nowy telefon. O nie..
- Zaraz ją znajdziemy.
- Mam nadzieje. - zaczęliśmy okrążać fontannę wokół szukając mojej torebki. Na szczęści kiedy zostałam wepchnięta do wody nogą pchnęłam torebkę a ona spadła na ziemię. Na prawdę cieszyłam się, że nie spadła do fontanny. 
- O...- powiedział Dawid - Frugo na swoim miejscu.
- Tak...Hehe. Frugo najważniejsze.
- Wracamy. - zapytał - przeziębisz się.
- No dobra. - wstałam i zaczęłam kierować się w stronę mojego, naszego bloku, kiedy zrobiło się ciemno. Zaczęło grzmieć i za chwilę spadł deszcz. Dawid złapał mnie za rękę i pobiegliśmy pod najbliższe drzewo.
- Hehe...- zaśmiałam się
- Co?
- Przecież i tak jesteśmy mokrzy
- A no fakt - zaśmiał się. Spojrzeliśmy na siebie moja torebka swobodnie spadła na ziemię, a ja zbliżyłam się do Dawida. Nasze usta się połączyły co zmieniło się w jeden, długi, namiętny pocałunek.

Siemka!

Siemka!
Dopiero zaczynam, więc proszę o wyrozumiałość :P