środa, 6 marca 2013

Rozdział II

   Za chwilę przestało padać i zaczęliśmy kierować się w stronę naszego bloku. Trzymaliśmy się za ręce i szliśmy mokrzy przez miasto jak głupi. Za chwilę doszliśmy do bloku i wsiedliśmy do windy. Nie przejmowałam się już tym, że mogłaby stanąć, ponieważ w mojej głowie było miliony innych myśli..."Co miał znaczyć ten pocałunek" "Czy od teraz jesteśmy razem?" Czy może "To ja wykonałam ten ruch a on nie wiedział jak zareagować, dlatego to odwzajemnił?" Te pytania nie dawały mi spokoju. Dawid odprowadził mnie do drzwi i sam poszedł do swojego mieszkania. Byłam sama, nie wiedziałam kiedy wróci mama, oczywiście dopiero po treningu z Maxem. No cóż nie wiedziałam co mam robić. Poszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę... Była pełna, jednak nie wiedziałam co zjeść. Może postawie na... płatki? Tak. Mogę zjeść płatki. Wzięłam miskę, nasypałam sobie płatków czekoladowych, zalałam zimnym mlekiem i poszłam przed TV. Nie było nic ciekawego dlatego zostawiłam na Vivie. Leciała piosenka "Arash feat. Sean Paul - She makes me go." Zostawiłam i zajęłam się płatkami, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Myślałam, że to Dawid, dlatego szybko otworzyłam pobiegłam otworzyć drzwi. Jednak nie był to Dawid, lecz listonosz, który miał dla mnie list. Polecony list. Podpisałam coś tam i weszłam do pokoju. Usiadłam na fotel. I zastanawiałam się od kogo mógł być ten list. Otworzyłam go. To był list od Taty! Tak się cieszyłam. Od pół roku żadnego kontaktu. Jednak po przeczytaniu listu moja mina się zmieniła.
Natalia!
Wiem, że od dawna się nie widzieliśmy
i najbliższe nasze spotkanie miało być za miesiąc
w lipcu, na Twoje urodziny,
jednak nie będzie to możliwe,
ponieważ zostałem przeniesiony na cztery miesiące do Chin
i prawdopodobnie zobaczymy się
dopiero na święta Bożego Narodzenia.
Mam nadzieję, że nie będziesz mi miała tego za złe.
Odezwę się jeszcze na Twoje urodziny.
A do listu dołączam prezent.
Cały Twój...Zrób z nim co ze chcesz.
Kocham. 
                                                  Tata.
Zajrzałam do koperty. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Nie cieszyłam się, że taty nie będzie na moich urodzinach, jednak prezent był cudowny. Była to karta kredytowa! Znalazłam też kartkę, z której się dowiedziałam, że  mój prezent wart jest 2000 zł. Strasznie się cieszyłam. Mogłam zrobić Sobie super zakupy  na wyjazd do Hiszpanii. Usiadłam na sofie i wpatrywałam się w kartkę. Była piękna. Nie wiem kiedy, ale zrobiło mi się duszno...postanowiłam wyjść na balkon. Mieliśmy ostatnie mieszkanie oraz ogromny balkon. Każde mieszkanie miało zwykły balkonik, a u nas ...jakby rodzice zamiast jeszcze jednego pokoju zrobili sobie taras. Mi to odpowiadało, ponieważ kolejny pokój nie był mi potrzebny, ponieważ byłam jedynaczką, a lubiłam przebywać na świeżym powietrzu. Oparłam się o barierkę i spojrzałam w dół. Pod naszym blokiem był niewielki skwer. Było tam kilka ławek, siedziała tam jakaś zakochana para, która się przytulała. Zaczęłam myśleć o Dawidzie. Wpatrywałam się w tą parę przez dłuższą chwilę, lecz za chwilę zakochani wstali i chyba się żegnali ponieważ pocałowali się i rozeszli. Mogłam przyjrzeć się im twarzom. Dziewczyny nie znałam, ale ładna była i wydawała się sympatyczna. Chłopak...wydawał się jakby znajomy...Co? Nie to nie możliwe...To nie mógł być Dawid! Znaczy nie jesteśmy razem, więc nie mogłam poczuć się zdradzona, jednak przecież ten pocałunek nie mógł być taki pusty...Musiał coś znaczyć...ale nie może mi się tylko przewidziało...w końcu nie mogłam widzieć dokładnie z dziesiątego piętra. Nagle usłyszałam kolejny dzwonek do drzwi. Może tym razem to był Dawid? Wstałam i otworzyłam drzwi.
- Heja.! - do mieszkania wpadła Magda.
- Magda?
- Tak...Kogo się spodziewałaś?
- Nikogo... - nie chciałam jej mówić co zaszło między mną, Dawidem ponieważ zaczęła by zaraz wypytywać co i jak, a ja nie miałam ochoty opowiadać o tym komukolwiek.
- No nie ważne - zaczęła - Przyszłam wyciągnąć Cię na pierwsze wakacyjne zakupy. Dostałam trochę kasy od mamy i muszę sobie coś kupić. To jak ...chętna?
- Jasne! - wykrzyczałam. Ubrana byłam w inną sukienkę, ponieważ tamta była mokra, założyłam swoje nowe rzymianki, wzięłam torebkę, nową kartę kredytową i wyszłam. Poszłyśmy do metra i pojechałyśmy do galerii Mokotów. Za 10 minut wyszłyśmy z metra i zaczęłyśmy iść do galerii.
- Magda...
- Nom...?
- Musze Ci się do czegoś przyznać.
- Nom? - i opowiedziałam jej całą historię z Dawidem. Do szłyśmy do galerii. 
- Serio? - zapytała zdziwiona Magda.
- Nom i nie wiem czy to coś znaczyło...i...
- I co...?
- Nic...
- Oj dawaj.
- Bo dzisiaj na balkonie wydawało mi się, że widziałam Dawida z jakąś laską.
- Niemożliwe...Jak mogłaś dostrzec kogoś twarz z 10 piętra.?
- Też mi się wydaje, ale jakoś wydaje mi się, że to był on. 
- Dobra nie myślmy o tym. Zakupy o zakupy. - i poszłyśmy do wszystkich sklepów, w którym zobaczyłyśmy coś fajnego. Kupiłam sobie dwie pary super shortów, kilka T-shirt'ów i sukienkę. Oczywiście zawsze z Magdą łapiemy super okazje, więc nie wydałyśmy dużo. Postanowiłyśmy zajść do kawiarni i zamówić sobie desery lodowe, kiedy zobaczyłyśmy Sylwie i Justynę.
- Hej. - powiedziałam
- O hej - powiedziały równocześnie.
- Co tam? - zapytała Magda.
- A okej. Mamy pierwsze wakacyjne zakupy.
- No to tak jak my - powiedziałam.
- O a widziałyście? - zapytała Sylwia.
- Ale co?
- Nową dziewczynę Dawida...
- Co? - zapytałam lekko zdziwiona.
- No taka dziewczyna o brązowych włosach. -powiedziała Justyna
- Jeszcze poznamy. - powiedziała Magda ze sztucznym uśmiechem na twarzy.
- Dobra my lecimy, chcemy zahaczyć jeszcze o kilka sklepów. To pa - powiedziała Sylwia. A my wróciłyśmy do swojego stoliku. Łza spłynęła mi po policzku.
- Ej...Natka...nie płacz! Przecież wiesz, że Justa to plotkara i nie można jej w nic wierzyć
- Może...
- No tak...ale póki nie zobaczysz to nie wierz. 
- No dobra. - Zjadłyśmy lody i poszłyśmy w stronę wyjścia.
- Ojoj! - powiedziała Magda.
- Co? O... - zobaczyłam Dawida z tą laską. Faktycznie była szatynką i całowała się z nim. Magda spojrzała na mnie.
- Ej...Natka...Żaden facet nie jest wart by zanim płakać.
- Ja...- łzy mi spłynęły jak strumienie... Dawid zobaczył mnie i jego mina się zmieniła. Powiedział coś do szatynki i zaczął iść w moją stronę. A ja zaczęłam biec do wyjścia,a Dawid za mną. Jednak spojrzałam na Magdę  a ona wiedziała o co mi chodzi i zatrzymała Dawida. Galeria była ogromna, więc wiedziałam  że mogę szybo gdzieś uciec. Skręciłam w prawo i pobiegłam w stronę łazienki. Jednak przed nią skręciłam i znalazłam się w zaułku. Oparłam się o ścianę. Zsunęłam na podłogę. Schowałam głowę w kolana i zaczęłam płakać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz