- Natalia? Wiem, że tam jesteś. Prosze otwórz. To nie jest tak.! - a ja znowu oparłam się o ścianę, zniżyłam się i zaczęłam płakać "Żaden facet nie jest wart by za nim..." Wybuchnęłam płaczem.
***
Obudziłam się rano w moim łóżku. Była w sukience. Pewnie zasnęłam pod drzwiami a jak wróciła mama to mnie tu przeniosła. Oczywiście mamy znowu nie było, taty tym bardziej. Wstałam i poszłam wziąć prysznic, przebrałam się w spodenki i koszulkę, i usiadłam w fotelu, i włączyłam TV. Leciały jakieś reklamy. Jak zwykle wzięłam na Vive, lecz nie było niczego ciekawego. Wzięłam na 2 leciały reklamy, ale zostawiłam bo zaraz miało być "Kocham Cię Polsko!" Nagle leciała reklama "the Voice of Poland!" Zostawiła, ponieważ Magda gadała o tym od ponad miesiąca. Podobno mają w wakacje kręcić jakieś specjalne odcinki. Reklama nie trwała długo. Okazało się, że zrobią coś podobnego na czym polega bitwa na głosy. Trenerzy z obydwu edycji czyli: Andrzej Piaseczny, Kaja, Anna Dąbrowska, Nergal, Patrycja Markowska, Justyna Steczkowska, Marek Piekarczyk i oczywiście Tomson i Baron, mieli znaleźć swoją drużynę, z czego tylko dwie osoby mogą śpiewać, a reszta osób do choreografii. Chciała się Magda zgłosić, lecz nie przyjmowali, więc Magda szukała sposobu aby wejściówki na widownię zdobyć, jednak było to trudne a tu o reklama "Chcesz wejść na widownię specjalnych odcinków the Voice of Poland? Wystarczy wysłać SMSa na numer **** i jeżeli zostaniesz wylosowany dostaniesz dwie wejściówki na widownie naszych specjalnych odcinków .Jeżeli..." i wyłączyłam TV. nie wiem co było dalej, ale musiałam jak najszybciej wysłać SMS-y Wiedziałam, że nie było to możliwe, abym została wylosowana ale zawsze można spróbować. Nie chciałam się zamartwiać kolejną rzeczą, jeszcze nie ochłonęłam p sytuacji z Dawidem, ale niedługo samo przejdzie. Postanowiłam nie myśleć o tym tylko zająć się czymś. Nagle posbiegł do mnie Max.
- O Maxiu.... Jedyny mnie rozumiesz...szkoda, że nie umiesz mówić...Cóż, ale za to mnie wysłuchasz. - głaskałam i bawiłam się z Maxem. Postanowiłam, że wyję z nim na spacer. Dawno tego nie robiłam, ponieważ mama zawsze zabierała Maxa ze sobą. Ciekawe dlaczego dzisiaj nie wzięła....Może we wtorki nie ma tych całych treningów? Jeżeli tak jest to dobrze, tak dawno nie spędzałam z Maxem wolnego czasu. A i tak nie miałam co robić. Magda pojechała, gdzieś z mamą. Oczywiście nie była z tego faktu zadowolona, ale cóż i takie życie. Z Dawidem też się nie spotkam no bo...no bo... no...
- Idziemy na spacer? Tak? Tak? No dobra to założę buty i lecimy. - tak jak powiedziałam, też zrobiłam, założyłam rzymianki, założyłam Max;owi smycz i wyszłam. Jak zawsze poszłam z nim do parku. Usiadłam na ławce i spuściłam Maxa ze smyczy. Zaczął ganiać ptaki, a ja zamknęłam oczy i spojrzałam w niebo, miałam nadzieję, że twarz mi się trochę opali. Jednak nie mogłam na to liczyć. Nagle ktoś pyrgnął mnie w ramie.
- Hej.
- Hej - odpowiedziałam, nie wiedziałam do kogo mówię, gdyż słońce mnie oślepiło.
- Co tam? - zapytał, znamy mi głos.
- Ok, a tam? - zauważyłam, że była to Anita.
- A też, a co tak sama siedzisz? - dziwne było to pytanie...Ja nie mogłam sobie sama siedzieć, ale ona też sama spacerowała.
- A ty co tak sama spacerujesz?
- A...Hehe...Bo wiedziałam, że spotkam Ciebie...I... Będziemy razem sie nudzić.
- A kto powiedział, że ja się nudzę - zaśmiałam się.
- A nie nudzisz.?
- Nie...Z Max'em przyszłam, bawi się o tam przy brzozie.
- Max? Max...- zaczęła go wołać. Zawsze każdy go tak lubił....Ciekawe dlaczego?
- To co wpadniesz do mnie? - zapytałam Anitę, która siedziała na trawie i głaskała Max'a.
- Wiesz...chętnie, ale muszę najpierw lecieć zapisać na kurs prawo jazdy. Więc, ja zanim się tam dostanę to raczej nie wpadnę...A ty?
- Ja?
- No zapisujesz się na kurs? Przecież w wakacje najłatwiej zdawać... - zapytała ze zdziwieniem
- Szczerze... To faktycznie...W lato najłatwiej. Zapiszę się, ale muszę z mamą pogadać. Co prawda, umiem jeździć... Jeździłam od 14 roku życia, więc na kursy się chyba nie będę szła...Szkoda kasy...
- No niby tak jak umiesz, to lepiej zostawić do Hiszpanii.
- No..fakt
- Eh...już się nie mogę doczekać.
- Ja też.
- Dobra, ja lecę - powiedziała Anita - bo mi zamkną, a pół miasta muszę przejechać. Pa. Pa Max. - i poszła. Usiadłam jeszcze na chwilę na ławkę, ponieważ Max gdzieś pobiegł, a ja zastanawiałam się nad tymi prawo jazdami...Może od razu zapisać się na kurs? No nie wiem. Nagle na niebie pojawiły się chmury. Chyba miało zaraz padać, więc zawołałam Max'a i poszłam z nim do domu. Za kawałek byłam w domu i faktycznie zaczęło padać. Nie wiem czemu byłam zmęczona i położyłam się, i zamknęłam oczy... Usnęłam.
- O Maxiu.... Jedyny mnie rozumiesz...szkoda, że nie umiesz mówić...Cóż, ale za to mnie wysłuchasz. - głaskałam i bawiłam się z Maxem. Postanowiłam, że wyję z nim na spacer. Dawno tego nie robiłam, ponieważ mama zawsze zabierała Maxa ze sobą. Ciekawe dlaczego dzisiaj nie wzięła....Może we wtorki nie ma tych całych treningów? Jeżeli tak jest to dobrze, tak dawno nie spędzałam z Maxem wolnego czasu. A i tak nie miałam co robić. Magda pojechała, gdzieś z mamą. Oczywiście nie była z tego faktu zadowolona, ale cóż i takie życie. Z Dawidem też się nie spotkam no bo...no bo... no...
- Idziemy na spacer? Tak? Tak? No dobra to założę buty i lecimy. - tak jak powiedziałam, też zrobiłam, założyłam rzymianki, założyłam Max;owi smycz i wyszłam. Jak zawsze poszłam z nim do parku. Usiadłam na ławce i spuściłam Maxa ze smyczy. Zaczął ganiać ptaki, a ja zamknęłam oczy i spojrzałam w niebo, miałam nadzieję, że twarz mi się trochę opali. Jednak nie mogłam na to liczyć. Nagle ktoś pyrgnął mnie w ramie.
- Hej.
- Hej - odpowiedziałam, nie wiedziałam do kogo mówię, gdyż słońce mnie oślepiło.
- Co tam? - zapytał, znamy mi głos.
- Ok, a tam? - zauważyłam, że była to Anita.
- A też, a co tak sama siedzisz? - dziwne było to pytanie...Ja nie mogłam sobie sama siedzieć, ale ona też sama spacerowała.
- A ty co tak sama spacerujesz?
- A...Hehe...Bo wiedziałam, że spotkam Ciebie...I... Będziemy razem sie nudzić.
- A kto powiedział, że ja się nudzę - zaśmiałam się.
- A nie nudzisz.?
- Nie...Z Max'em przyszłam, bawi się o tam przy brzozie.
- Max? Max...- zaczęła go wołać. Zawsze każdy go tak lubił....Ciekawe dlaczego?
- To co wpadniesz do mnie? - zapytałam Anitę, która siedziała na trawie i głaskała Max'a.
- Wiesz...chętnie, ale muszę najpierw lecieć zapisać na kurs prawo jazdy. Więc, ja zanim się tam dostanę to raczej nie wpadnę...A ty?
- Ja?
- No zapisujesz się na kurs? Przecież w wakacje najłatwiej zdawać... - zapytała ze zdziwieniem
- Szczerze... To faktycznie...W lato najłatwiej. Zapiszę się, ale muszę z mamą pogadać. Co prawda, umiem jeździć... Jeździłam od 14 roku życia, więc na kursy się chyba nie będę szła...Szkoda kasy...
- No niby tak jak umiesz, to lepiej zostawić do Hiszpanii.
- No..fakt
- Eh...już się nie mogę doczekać.
- Ja też.
- Dobra, ja lecę - powiedziała Anita - bo mi zamkną, a pół miasta muszę przejechać. Pa. Pa Max. - i poszła. Usiadłam jeszcze na chwilę na ławkę, ponieważ Max gdzieś pobiegł, a ja zastanawiałam się nad tymi prawo jazdami...Może od razu zapisać się na kurs? No nie wiem. Nagle na niebie pojawiły się chmury. Chyba miało zaraz padać, więc zawołałam Max'a i poszłam z nim do domu. Za kawałek byłam w domu i faktycznie zaczęło padać. Nie wiem czemu byłam zmęczona i położyłam się, i zamknęłam oczy... Usnęłam.
***
Obudził mnie sygnał wiadomości. Jakiś nie znany numer. Przeczytałam SMS'a. Nie mogłam zrozumieć o co chodzi...Dopiero teraz zrozumiałam. Jak oglądałam reklamę the Voice of Poland, której do końca nie obejrzałam. Okazało się, że można było zdobyć także 2 bilety na widownie dla VIP'a. Jednak było tylko takie jedno losowanie i ja byłam tą szczęściarą. Zdobyłam dwa bilety na specjalną serie the Voice of Poland na widownię dla VIP. Podobno było tylko 10 takich biletów oraz pozostałe 8 były strasznie drogie. A tu? Nawet nie wiedziałam, że takie są i o... zdobyłam je...Super! Nie mogłam w to uwierzyć. Zaczęłam krzyczeć i skakać, aż Max wbiegł i zaczął biegać wokół mnie i merdać ogonem. On zawsze mnie rozumiał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz